Opublikowane na Powiat Suski Wiadomości: Sucha Beskidzka 24, Zawoja, Maków Podhalański, Jordanów, Stryszawa (https://www.powiatsuski24.pl/)

Piłkarski weekend: relacje!

Nasi przedstawiciele w czwartej lidze tym razem bez punktów. Halniak Maków przegrał na własnym stadionie z Wiślanami Jaśkowice, natomiast Garbarz Zembrzyce uległ Kalwariance. Co w pozostałych meczach? Jałowiec przegrał z Orłem Ryczów, Babia Góra wygrała z Orłem Wieprz, w B klasie mecz na szczycie. Wygrał Grom, a hat-trickiem popisał się Piotr Surmiak. 

Halniak Maków – Wiślanie Jaśkowice 1:2
Bramki:
Gruca – Wcisło, Szwajdych

Halniak: Pająk – Gruca, Lozniak, Kozieł, Furman – Szymula, Mokwiński, Dyduch, Kaczmarczyk, Moskała – Bobek (55. Szymoniak).
Wiślanie: Palczewski – Marcin Morawski, Piekarski, Galos, Radwański – Piotr Morawski (85. Węgrzyn), Labut, Michał Morawski, Kuliszewski – Wcisło (78. Kozik), Szwajdych (90. Krasuski).

Pierwsza część gry była wyrównana, grę prowadzili goście, ale nie stworzyli zbyt wielu sytuacji. W 10 minucie, po zbyt krótkim wybiciu piłki przez Macieja Furmana, dopadł do niej Piotr Morawski, uderzył po długim rogu, ale Adam Pająk nie dał się zaskoczyć. Skrzydłowy gości strzelał jeszcze dwukrotnie, ale zdecydowanie najlepsza była pierwsza próba. Halniak wyczekiwał okazji do kontry i takowa nadarzyła się w 38 minucie. Jacek Bobek świetnie rozprowadził akcję, zagrał do Dawida Szymuli, który zdecydował się na akcję jeden na jeden. Wygrał pojedynek z obrońcą, wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany. Pewnym strzałem z jedenastu metrów popisał się Michał Gruca. Tuż po przerwie wyrównał Maciej Wcisło, a dwanaście minut później wynik podwyższył Paweł Szwajdych. Dobre sytuacje zmarnowali jeszcze Piotr Morawski i Dawid Węgrzyn.  

- Wiedzieliśmy jaką siłą dysponuje przeciwnik, dlatego nie ukrywam, że nasza taktyka skupiła się na dobrej organizacji w defensywie i szukaniu swoich szans w kontrach czy po stałych fragmentach gry. W pierwszej połowie realizowaliśmy ten plan bardzo dobrze. Rywale mieli więcej z gry, ale nie stworzyli wielkiego zagrożenia pod naszą bramką. My czekaliśmy na swoją szansę i takowa pojawiła się jeszcze przed przerwą. Rzut karny zamieniony na gola, schodzimy na przerwę z prowadzeniem, lepszego scenariusza nie mogliśmy sobie wymarzyć. Wiedzieliśmy, że rywale ruszą, przestrzegaliśmy przed tym. Niestety, nie ustrzegliśmy się błędów. Pierwsza bramka po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, błędy w kryciu i nieobstawiony zawodnik wpisał się na listę strzelców. Przy drugiej rozjechaliśmy się w środku, prostopadłe podanie, zła reakcja środkowych obrońców i straciliśmy kolejną bramkę. Wiślanie to zbyt doświadczona i inteligentna drużyna, by nie wykorzystać takich sytuacji. W końcówce próbowaliśmy doprowadzić do remisu, ale biliśmy głową w mur. Walczyliśmy ambitnie, zaangażowania nie można nam odmówić, ale zabrakło jakości. Szkoda. Punkty uciekają, ale nie składamy broni, gramy dalej – powiedział trener Halniaka, Krzysztof Wądrzyk.

Kalwarianka - Garbarz Zembrzyce 3:0
Bramki:
Hobrzyk, Gałuszka, Pakosz

Kalwarianka: Dziedzic – Kapera, Bartosz, Świerczyński, Kubik (80. Król) – Hobrzyk, Bufnal (75. Pakosz), Grygorus (87. Dybek), Białek, Gałuszka (85. Korzeniowski) – Kmak.
Garbarz: Bruzda – Sałapatek, Burliga, Marek, Ł. Puda – Talaga, Mitka, Sadowski (65. Harańczyk), Marcelo – S. Puda, Ismaila.

Najlepszą sytuacją w pierwszej odsłonie miał Paweł Marek. Stoper Garbarza oddał strzał po rzucie rożnym, ale piłka zatrzymała się na słupku. Po zmianie stron, to gospodarze byli skuteczniejsi i przechylili szalę na swoją korzyść.

- Pierwsza połowa typowo na remis, natomiast w drugiej osiągnęliśmy przewagę. Poza wynikiem cieszymy się również z jakości naszej gry. Mecz mógł się podobać, obie drużyny grały dobrze, prezentując otwarty futbol, w końcu remis nikogo nie urządzał – powiedział kierownik Kalwarianki, Grzegorz Makówka.

- Mecz wyglądałby inaczej, gdybyśmy wykorzystali dwie okazje w pierwszej połowie. Mogliśmy prowadzić 2:0, a przegraliśmy 3:0. Najlepszą okazję miał Paweł Marek, ale trafił w słupek. W drugiej części gospodarze byli skuteczniejsi i wygrali – podsumował trener Garbarza, Zdzisław Janik.

Orzeł Ryczów – Jałowiec Stryszawa 3:0
Jałowiec:
Kobiałka – Szwed, Szklarczyk, Brytan, Biela – B. Iciek, Starowicz (46. Stachnik)(55. K. Iciek), Panov (46. Kłapyta), Głuszek (78. Porębski) – Świerkosz, Sabliash.


Początek pod dyktando Jałowca. Po jednej z akcji bliski szczęścia był Tomasz Świerkosz. Napastnik gości złamał akcję na lewą nogę, uderzył, ale piłka minęła słupek. W 35 minucie sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, po faulu Zbigniewa Bieli na napastniku Orła. W takich okolicznościach miejscowi wyszli na prowadzenie. W końcówce, przy stanie 3:0, dogodnej okazji nie wykorzystał Świerkosz, trafiając z bliska w słupek.

- Scenariusz podobny, jak w meczu derbowym z Białką. Graliśmy dobrze, walczyliśmy, mieliśmy kilka niezłych akcji, ale tylko do momentu, w którym straciliśmy gola po rzucie karnym. Później wszystko się posypało, nasza gra siadła. Zasłużona porażka – ocenił kierownik Jałowca, Tomasz Steczek. 

Tempo Białka – Zagórzanka Zagórze 1:1
Bramka:
Korba

Tempo: Kłapyta – M. Marek, Mentel, Bielarz, Lenik – Pacyga, Korba, Motor, Woźny (60. Drobny) – Młynarczyk, Raczek (52. Goryl).

Tempo od początku meczu prowadziło grę. W 25 minucie, Kamil Lenik dośrodkował w pole karne, piłkę przejął Jakub Korba i pewnym strzałem umieścił ją w siatce. Dziesięć minut później, Łukasz Raczek przeprowadził akcję lewą stroną, podał do Grzegorza Pacygi, ten oddał strzał, ale bramkarz gości był na posterunku. Po przerwie, Tempo wciąż miało inicjatywę. Dobrej okazji po indywidualnej akcji nie wykorzystał Kamil Lenik. W okolicach 70 minuty, zawodnik gości strzałem głową doprowadził do wyrównania.

- Przy wyrównującej bramce nasz obrońca był faulowany, co pozwoliło zawodnikowi gości oddać strzał. Cały mecz mieliśmy przewagę, „siedzieliśmy” na nich, ale niestety bez efektu w postaci wygranej. Duże rozczarowanie – powiedział kierownik Tempa, Mariusz Sałaciak.

Halniak Targanice – Naroże Juszczyn 0:0
Naroże:
Fidelus – R. Drobny, Gąstała, Kwaśniewski, Ceremuga – M. Ferek, Trybała (70. Lipka), Madziała (46. G. Ferek), Kardaś – M. Drobny, Pietrusa.

- Uważam, że remis jest sprawiedliwym wynikiem. Mecz był wyrównany, sytuacje z obu stron. Pierwsza połowa słaba, zarówno my, jak i gospodarze po jednej sytuacji. W drugiej odsłonie po trzy sytuacje. Jeśli chodzi o nas, to najlepsze miał Marcin Drobny. W pierwszej sytuacji oddał strzał głową, ale bramkarz w ładnym stylu zapobiegł utracie gola. Później, Marcin uderzył z piętnastu metrów, niestety po raz kolejny skutecznie interweniował bramkarz – powiedział trener Naroża, Jakub Jeziorski. 


Babia Góra Sucha – Orzeł Wieprz 3:1
Bramki:
Choczyński (dwie), Kociołek
Babia:
Kachnic – Rzepka, Kudzia, Burliga, Ścieszka – Chrząszcz (46. Magiera), Kociołek, Żaczek (75. Mika), Szarlej (35. Piątek) – Sumera, Choczyński (70. Stróżak).


Babia objęła prowadzenie po sprytnym strzale Dawida Choczyńskiego, który najlepiej odnalazł się w polu karnym po dośrodkowaniu ze stałego fragmenty gry. Po przerwie, gospodarze trafili jeszcze dwukrotnie. Najpierw ponownie Choczyński, a później - po podaniu Dawida Sumery - Jakub Kociołek. Swoje okazje na podwyższenie wyniku mieli jeszcze Tomasz Ścieszka i Rafał Magiera.

- Pierwsza połowa słaba. Strzeliliśmy gola po stałym fragmencie gry. Piłkę w siatce umieścił Dawid Choczyński. Poza golem nie mieliśmy więcej okazji. Graliśmy nerwowo, nie potrafiliśmy dłużej utrzymać się przy piłce. Być może zawodnicy byli trochę stremowani, w końcu pierwszy wiosenny mecz u siebie. Po rozmowie w szatni można powiedzieć, że w drugiej połowie zagraliśmy lepiej. Może nie na miarę możliwości, ale na pewno lepiej. Dołożyliśmy dwie bramki, a mogliśmy jeszcze kilka – ocenił trener Babiej Góry, Sławomir Bączek.

Watra Zawoja – Grom Grzechynia 1:3
Bramki:
Zięba – Piotr Surmiak (trzy)
Watra:
Stopka – Bach, Zięba, Basiura, Zguda – Kaczmarczyk, Ficek, Listwan, Sajnog (70. Wróblewski) – Bury, Hutniczak.
Grom:
S. Krupczak – Dyrcz, Białończyk, Paweł Surmiak, Chłapek (20. Zguda)– Ł. Krupczak, Ceremuga (46. Toczek), M. Surmiak, Kudzia (85. Czubin) – Pająk (75. Polak), Piotr Surmiak.


W pierwszej połowie więcej z gry mieli miejscowi. Po centrach ze stałych fragmentów gry kotłowało się pod bramką gości. Zawodnicy Watry oddali kilka strzałów, ale piłka po żadnym z nich nie znalazła drogi do siatki. Wreszcie nadeszła ta najlepsza sytuacja. Sędzia podyktował rzut karny, ale Jakub Sajnog nie zdołał pokonać Sebastiana Krupczaka. Po przerwie, gości wyszli z trzema zabójczymi kontrami, które finalizował Piotr Surmiak. Rozmiary porażki – z rzutu karnego – zmniejszył Krzysztof Zięba.

- W pierwszej połowie przeciwnik nie stworzył wielkiego zagrożenia. My mieliśmy kilka sytuacji, może nie były one stuprocentowe, ale strzelaliśmy znacznie częściej niż rywale. Jedna była dogodna, rzut karny, ale bramkarz gości wybronił strzał Kuby Sajnoga. Grom oddał bodajże jeden strzał. W drugiej odsłonie strzelili gola, potem drugiego, przejmując na jakiś czas inicjatywę. Trzecia bramka, naszym zdaniem, padła po spalonym, ale teraz już nie ma co dyskutować, bramka to bramka. Szkoda, staraliśmy się atakować, ale nadziewaliśmy się na te kontry. Mecz wyrównany, fajna, szybka gra. Pierwsza połowa dla nas, druga z lekkim plusem dla gości, głównie za bramki – powiedział trener Watry, Łukasz Stopka.

- Przewaga Watry. Rywale napierali, zagrażali głównie po indywidualnych akcjach i stałych fragmentach gry. Mieli dwa rzuty karne, stanowczo za dużo. Sebastian Krupczak obronił pierwszego i do przerwy było bez bramek. Po przerwie trzy kontry i trzy bramki Piotra Surmiaka. Watra zagrała bardzo dobrze. Byli ambitni, harowali przez cały mecz. Wygrana cieszy, szczególnie, że u wicelidera – podsumował trener Gromu, Stanisław Klimala. 

Żuraw Krzeszów – KS Bystra 3:0
Bramki:
Ćwiertnia (dwie), Wajdzik

Żuraw: Pająk – Zawora, Nowak, G. Kawończyk, Skrzypek – Klimowski, Łuczak (70. Pilarczyk), M. Kawończyk, Wajdzik (80. Korczak) – Piątek (46. Targosz), Ćwiertnia.
Bystra: Pustuła – Morawka, Sroka, J. Bisaga, Targosz – Szewczyk, Urbański, Błachut, M. Bisaga – Gałka, Wójtowicz.

Wynik po dobrym zagraniu Dawida Klimowskiego otworzył Krzysztof Ćwiertnia. To było jedyne trafienie w pierwszej połowie. Goście też mieli okazje, po jednej z nich Michał Pająk wybronił strzał Michała Wójtowicza. Drugiego gola dla gospodarzy zdobył Paweł Wajdzik. Rezultat strzałem z rzutu wolnego ustalił Ćwiertnia. 

- Pojechaliśmy do Krzeszowa „gołą” jedenastką. Mieliśmy komunię w naszej parafii. Zabrakło sześciu zawodników. Skład był eksperymentalny, ale zagraliśmy nieźle. Nastawiliśmy się defensywnie, wiedząc, że Żuraw to dobra drużyna. W pierwszej połowie mieliśmy więcej okazji niż gospodarze, jednak to oni strzelili gola. Nasze strzały zbyt często mijały bramkę. A ciężko wygrać mecz, jeśli nie trafia się w światło bramki – powiedział kapitan Bystrej, Karol Szewczyk.

- To był nasz najsłabszy mecz w rundzie. W pierwszej połowie prezentowaliśmy się słabo. Strzeliliśmy bramkę, ale z gry nie można było być zadowolonym. Po przerwie graliśmy lepiej, szybciej operowaliśmy piłką, zawodnicy dołożyli trochę więcej zaangażowania. Styl nie był porywający, ale brawa za trzy punkty – ocenił trener Żurawia, Jacek Kudzia.

LKS Bieńkówka – Dąb Sidzina 1:1
Bramki:
Cholewa - Szpak

LKS: Gąstała – Sarna, Pęcek, Smoter, Wojterski – Knapczyk, Śpiewla (46. Cholewa), Lewandowski, Burliga - G. Sałapat, Chromy.
Dąb: Motor – Kostka, Korbel, Palowski, Krupa – Kolaniak (46. Szpak), Jaromin, Czarny (60. Handzel), Szczurek (75. Staszczak) – Malada (86. Pelcel), Lipa.

W pierwszej połowie goście mieli rzut karny. Do piłki podszedł Łukasz Kolaniak, ale nie zdołał pokonać Jarosława Gąstały. Wynik w 70 minucie otworzył Mateusz Szpak, który otrzymał dobre podanie od Tomasza Jaromina i pewnym strzałem pokonał bramkarza gospodarzy. Kilka minut przed końcem Marek Cholewa doprowadził do wyrównania.

- Drużyna z Sidziny po prostu nam nie leży. Trenerem pierwszej drużyny jestem od 4 lat i jeszcze ich nie pokonałem. Pierwsza połowa dla gości, którzy bardzo dobrze odcinali nas od prostopadłych podań do Tomka Chromego i przede wszystkim dobrze utrzymywali się przy piłce. W pierwszej połowie nie mieliśmy zbyt wielu argumentów. Szkoda, że daliśmy gościom pograć, choć mogliśmy się pokusić o zdobycia bramki, niewiele zabrakło Krystianowi Burlidze. Goście dobrze bronili i czekali na swoje szanse. W drugiej połowie po naszym gapiostwie goście zdobyli gola, ta sytuacja bardzo podziałała na drużynę. W końcowym fragmencie meczu mieliśmy trzy sytuację, ale nie udało się ich wykorzystać. I mecz ostatecznie zakończył się remisem. W mojej drużynie na słowa uznania zasługuje Marek Cholewa, który po raz kolejny wchodzi z ławki rezerwowej i ratuje punkt. W meczu z liderem dał nam trzy punkty. Z perspektywy trenera szanujemy ten punkt, choć jest niedosyt – ocenił trener LKS-u, Jarosław Gąstała.

- Dużym plusem była liczebność naszej kadry. Mało która drużyna daje radę całkowicie zapełnić protokół meczowy. Dysponowałem dzisiaj całą „osiemnastką”. Skorzystałem z juniorów młodszych, którzy pauzowali. Grzegorz Krupa wyszedł w pierwszym składzie i spisał się naprawdę dobrze, zasłużył na pochwałę. Zagrał w środku razem z Tomkiem Jarominem i wyglądało to obiecująco. W poprzednim meczu oddaliśmy jeden strzał, dzisiaj tych sytuacji było multum, z obu stron. Szkoda niewykorzystanego karnego. W pierwszej połowie strzeliliśmy bramkę, ale sędzia dopatrzył się przewinienia i jej nie uznał. Mecz mógł się podobać, ale mamy lekki niedosyt. Prowadziliśmy grę, ale to rywale mieli klarowniejsze sytuacje – ocenił trener gości, Mariusz Zawiła.  

 

Adres źródła: https://www.powiatsuski24.pl/sport/pilka-nozna/pilkarski-weekend-relacje/zvn