

Oznacza to, że od jutra ceny benzyny i oleju napędowego na stacjach mogą wzrosnąć. Skala podwyżek będzie zależała m.in. od sytuacji na rynku paliw oraz decyzji poszczególnych operatorów.
Dla kierowców oznacza to wyższy koszt tankowania. Przy podwyżce o kilkadziesiąt groszy na litrze zatankowanie samochodu do pełna może oznaczać wydatek większy nawet o kilkadziesiąt złotych.
Według analiz ekspertów benzyna i diesel mogą podrożeć nawet o około 70–90 groszy na litrze, choć ostateczna podwyżka będzie zależała również od cen hurtowych i decyzji poszczególnych stacji.
Dla przykładu, przy podwyżce o 80 groszy:
Obecnie maksymalna cena Pb95 w ramach programu wynosi 6,64 zł/l, a diesla 7,31 zł/l.
Rząd tłumaczy, że program „Ceny Paliwa Niżej” był rozwiązaniem czasowym, a dalsze utrzymywanie obniżonego VAT-u i cen maksymalnych oznaczałoby kolejne duże obciążenie dla budżetu państwa. Minister energii Miłosz Motyka powiedział, że środki przeznaczone na program pozwalają utrzymać go tylko do końca sierpnia. Premier Donald Tusk również argumentował, że budżet nie może w nieskończoność finansować niższych cen paliw. Program był wprowadzony jako reakcja na gwałtowne wzrosty cen ropy i paliw związane z sytuacją na Bliskim Wschodzie.
Osoby, które planowały tankowanie, mogą więc rozważyć zrobienie tego jeszcze dzisiaj.
Foto: pixabay