

Po powrocie do domu mama chłopca, pani Sabina, przeglądając „skarby” syna, zauważyła coś nietypowego. Kształt znaleziska przypomniał jej zabytki prezentowane podczas zajęć edukacyjnych prowadzonych przez Joannę Chowaniak, archeolog z Muzeum Miejskiego w Suchej Beskidzkiej. Intuicja okazała się trafna.
Podczas konsultacji specjalistka potwierdziła, że przedmiot to krzemienny wiór – smukły, wydłużony odłupek powstały podczas obróbki krzemiennej bryły, tzw. rdzenia. Zabytek ma 45 mm długości, 13 mm szerokości i 4 mm grubości. Wykonany został z rdzenia jednopiętowego, ma zbieżne krawędzie negatywowe zgodne z kierunkiem odbicia, jest lekko skręcony i posiada trapezowaty przekrój. Nie zachowała się jego część dystalna.
– Okazało się, że jest to ciekawe znalezisko pochodzące z epoki kamienia, niezwykle interesującego i zarazem tajemniczego okresu w dziejach ludzkości. Ze względu na cechy technologiczne możemy je datować na środkową epokę kamienia, czyli mezolit – wyjaśnia Joanna Chowaniak, archeolog Muzeum Miejskiego w Suchej Beskidzkiej.
Dzięki czujności mamy chłopca, zaangażowaniu oraz specjalistycznej wiedzy archeolog z Suchej Beskidzkiej, zabytek za zgodą dyrektora Muzeum Miejskiego w Suchej Beskidzkiej, Andrzeja Peć, oraz Zachodniopomorskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków (Delegatura w Koszalinie) trafił do zbiorów Działu Archeologii Muzeum w Koszalinie.
To niezwykła historia, która pokazuje, że archeologiczne odkrycia nie zawsze wymagają profesjonalnych wykopalisk. Czasem wystarczy dziecięca ciekawość, uważne spojrzenie i odpowiedzialna postawa dorosłych. Wakacyjna pamiątka z plaży stała się cennym świadectwem obecności człowieka sprzed tysięcy lat, a mały Henio może już dziś powiedzieć, że ma na swoim koncie prawdziwe archeologiczne odkrycie.
Źródło: Muzeum Miejskie Suchej Beskidzkiej