Koźlęta saren oraz małe zajączki często leżą samotnie w trawie lub zaroślach. Nie uciekają, nie wydają dźwięków i sprawiają wrażenie opuszczonych. To jednak naturalne zachowanie. Matki zostawiają młode celowo, aby nie zdradzić ich kryjówki drapieżnikom.
– To zdrowe, kilkudniowe zwierzęta. Nie są porzucone – tłumaczą weterynarze z powiatu suskiego. Ludzie widzą małego koziołka albo zajączka leżącego nieruchomo i od razu myślą, że jest chory albo porzucony. Tymczasem to naturalne zachowanie. Matka jest w pobliżu i wraca, aby nakarmić młode.
Młode sarny posiadają tzw. kryptyczne ubarwienie, dzięki któremu wtapiają się w otoczenie. Dodatkowo praktycznie nie wydzielają zapachu, co chroni je przed drapieżnikami. Koza, czyli samica sarny, przebywa zazwyczaj niedaleko i regularnie wraca do młodego.
Podobnie jest z zajączkami. Matka odwiedza je zwykle tylko raz na dobę, karmiąc bardzo tłustym i odżywczym mlekiem. Rozprowadza młode pojedynczo w różnych miejscach, aby zwiększyć ich szanse na przeżycie.
Największym zagrożeniem dla takich zwierząt bardzo często okazuje się człowiek.
Dotykanie młodych zwierząt lub przenoszenie ich powoduje pozostawienie ludzkiego zapachu. W efekcie matka może odrzucić młode albo nie wrócić do niego z obawy przed zagrożeniem. Zwierzę trafia później do ośrodków rehabilitacji lub weterynarzy, choć wcale nie wymagało pomocy. Jak podkreślają specjaliści, obecnie obserwowany jest prawdziwy zalew przypadków niepotrzebnego zabierania młodych zwierząt z lasów i łąk. Większość z nich to zdrowe, kilkudniowe maluchy, które powinny pozostać w swoim naturalnym środowisku.
Podczas spacerów po lesie należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach:
- - nie zabierać dzikich zwierząt do domu,
- - nie dotykać ich ani nie głaskać,
- - nie karmić i nie poić,
- - nie przenosić ich bez konsultacji ze specjalistami.
Szczególnie często błędnie oceniane są także młode ptaki. Tzw. podloty siedzące na ziemi lub w trawie bardzo często są pod opieką rodziców i uczą się samodzielności.
Pomoc jest konieczna wyłącznie wtedy, gdy zwierzę jest wyraźnie ranne, wycieńczone, zakrwawione lub znajduje się w miejscu bezpośredniego zagrożenia, np. przy ruchliwej drodze. Nawet wtedy najlepiej najpierw skontaktować się z weterynarzem, leśnikami lub odpowiednimi służbami.
Lasy są naturalnym domem dzikich zwierząt. To, co człowiek uznaje za porzucenie, w rzeczywistości często jest dobrze zaplanowaną strategią przetrwania.
Jeśli młode zwierzę wygląda na spokojne i nie jest ranne, najlepiej po prostu odejść i zostawić je w spokoju.

Kiedy, jak i czy w ogóle pomagać znalezionej w lesie zwierzynie? Informuje grafika Nadleśnictwa Sucha
