Opublikowane na Powiat Suski Wiadomości: Sucha Beskidzka 24, Zawoja, Maków Podhalański, Jordanów, Stryszawa (https://www.powiatsuski24.pl/)

Fala „ratowania” młodych zwierząt w powiecie suskim. Weterynarze i leśnicy apelują o rozwagę.

Wraz z nadejściem wiosny w lasach i na łąkach powiatu suskiego coraz częściej można spotkać młode sarny, zające czy ptaki. Niestety, jak alarmują leśnicy oraz lekarze weterynarii z regionu, wielu mieszkańców błędnie uznaje je za porzucone i zabiera z naturalnego środowiska. Tymczasem taka „pomoc” może zakończyć się tragicznie.

Jak podkreślają weterynarze, okolice Stryszawy, Lachowic, Kurowa czy Zawoi to miejsca, gdzie występuje bardzo duże zagęszczenie jeleniowatych. W lasach i na łąkach łatwo natknąć się teraz na młode sarny, jelenie czy zające. Weterynarze zaznaczają również, że w ostatnim czasie otrzymują ogromną liczbę zgłoszeń dotyczących rzekomo porzuconych młodych zwierząt, które w zdecydowanej większości są zdrowe i nie wymagają żadnej pomocy człowieka. Obecnie trwa okres wykotów saren oraz wycieleń łań, a małe zwierzęta pozostawione samotnie w trawie najczęściej wcale nie są osierocone.

Koźlęta saren oraz małe zajączki często leżą samotnie w trawie lub zaroślach. Nie uciekają, nie wydają dźwięków i sprawiają wrażenie opuszczonych. To jednak naturalne zachowanie. Matki zostawiają młode celowo, aby nie zdradzić ich kryjówki drapieżnikom.

– To zdrowe, kilkudniowe zwierzęta. Nie są porzucone – tłumaczą weterynarze z powiatu suskiego. Ludzie widzą małego koziołka albo zajączka leżącego nieruchomo i od razu myślą, że jest chory albo porzucony. Tymczasem to naturalne zachowanie. Matka jest w pobliżu i wraca, aby nakarmić młode.

Młode sarny posiadają tzw. kryptyczne ubarwienie, dzięki któremu wtapiają się w otoczenie. Dodatkowo praktycznie nie wydzielają zapachu, co chroni je przed drapieżnikami. Koza, czyli samica sarny, przebywa zazwyczaj niedaleko i regularnie wraca do młodego.


Podobnie jest z zajączkami. Matka odwiedza je zwykle tylko raz na dobę, karmiąc bardzo tłustym i odżywczym mlekiem. Rozprowadza młode pojedynczo w różnych miejscach, aby zwiększyć ich szanse na przeżycie.


Największym zagrożeniem dla takich zwierząt bardzo często okazuje się człowiek.


Dotykanie młodych zwierząt lub przenoszenie ich powoduje pozostawienie ludzkiego zapachu. W efekcie matka może odrzucić młode albo nie wrócić do niego z obawy przed zagrożeniem. Zwierzę trafia później do ośrodków rehabilitacji lub weterynarzy, choć wcale nie wymagało pomocy. Jak podkreślają specjaliści, obecnie obserwowany jest prawdziwy zalew przypadków niepotrzebnego zabierania młodych zwierząt z lasów i łąk. Większość z nich to zdrowe, kilkudniowe maluchy, które powinny pozostać w swoim naturalnym środowisku.

Podczas spacerów po lesie należy pamiętać o kilku podstawowych zasadach:

  • - nie zabierać dzikich zwierząt do domu,
  • - nie dotykać ich ani nie głaskać,
  • - nie karmić i nie poić,
  • - nie przenosić ich bez konsultacji ze specjalistami.

Szczególnie często błędnie oceniane są także młode ptaki. Tzw. podloty siedzące na ziemi lub w trawie bardzo często są pod opieką rodziców i uczą się samodzielności.

Pomoc jest konieczna wyłącznie wtedy, gdy zwierzę jest wyraźnie ranne, wycieńczone, zakrwawione lub znajduje się w miejscu bezpośredniego zagrożenia, np. przy ruchliwej drodze. Nawet wtedy najlepiej najpierw skontaktować się z weterynarzem, leśnikami lub odpowiednimi służbami.

Lasy są naturalnym domem dzikich zwierząt. To, co człowiek uznaje za porzucenie, w rzeczywistości często jest dobrze zaplanowaną strategią przetrwania.

Jeśli młode zwierzę wygląda na spokojne i nie jest ranne, najlepiej po prostu odejść i zostawić je w spokoju.



Kiedy, jak i czy w ogóle pomagać znalezionej w lesie zwierzynie? Informuje grafika Nadleśnictwa Sucha







Adres źródła: https://www.powiatsuski24.pl/rozmaitosci/fala-ratowania-mlodych-zwierzat-w-powiecie-suskim-weterynarze-i-lesnicy-apeluja-o-rozwage/55e