

W reportażu wolontariusze mówili o tym, co skłoniło ich do podjęcia tej niezwykłej posługi, jak wyglądają ich pierwsze spotkania z chorymi oraz skąd czerpią siłę, by każdego dnia być obok tych, którzy najbardziej potrzebują wsparcia. Pacjenci z kolei dzielili się swoją codziennością, samotnością, ale też wdzięcznością za obecność drugiego człowieka i drobne gesty, które często znaczą więcej niż tysiące słów.
Był to materiał o empatii, relacjach i człowieczeństwie. O chorobie i odchodzeniu, ale przede wszystkim o godności i obecności.
Jedną z bohaterek reportażu była Pani Zosia, pacjentka oddziału, która podzieliła się swoim marzeniem, chciała jeszcze raz odwiedzić rodzinne strony. To pragnienie poruszyło wiele osób.
22 czerwca szpital przekazał piękną wiadomość, marzenie Pani Zosi zostało spełnione.
Dzięki zaangażowaniu wielu ludzi dobrej woli udało się zorganizować wyjątkową podróż, która stała się dla Pani Zosi źródłem wzruszeń, radości i powrotu do miejsc szczególnie bliskich jej sercu.
Szczególne podziękowania skierowano do Pana Józefa Wątroby, który bezinteresownie zapewnił transport. W realizację tego wyjątkowego przedsięwzięcia zaangażowali się również wolontariusze oddziału, Wolontariusze PCK, Zespół Terapeutyczny oraz wiele innych osób, które ofiarowały swój czas, wsparcie i serce.
Jak podkreśla personel Oddziału Medycyny Paliatywnej w Makowie Podhalańskim, takie chwile pokazują, jak wielką moc ma wspólne działanie i zwykła ludzka życzliwość.
Ta historia przypomina, że czasem największą pomocą nie są wielkie słowa. To obecność. Uśmiech. Rozmowa. Uścisk dłoni. I spełnione marzenie, które na zawsze pozostanie w pamięci.
To właśnie w takich momentach najlepiej widać, jak wiele znaczy drugi człowiek.
Foto: Oddział Medycyny Paliatywnej w Makowie Podhalańskim