Z OSTATNIEJ CHWILI
Valvoline Rajd Małopolski 2026 coraz bliżej. Ponad 150 km ścigania i wielki finał w Makowie Podhalańskim / Dni Ziemi Suskiej 2026. Trzy dni muzyki, tradycji i rodzinnej zabawy. / Edukacja przyszłości w Makowie Podhalańskim. MEN zaprasza nauczycieli, dyrektorów i rodziców na spotkanie „Kompas Jutra”. / Sukces informatyków z „Goetla”. Hubert Pochłopień trzeci w Polsce / Donald Tusk rozwiązał struktury KO w Małopolsce. Teraz premier stawia na Dorotę Niedzielę / „Irenka i Marian” w CKiF. Wyjątkowy pokaz filmu i spotkanie z bohaterami / 2100 zł mandatu i 19 punktów karnych dla kierowcy BMW. Kolejny przypadek niebezpiecznej jazdy na drogach regionu / Niecodzienna interwencja policji. Kolczasty uciekinier ruszył na spacer / Potrącenie pieszej na przejściu w Suchej Beskidzkiej. Kobieta trafiła do szpitala / Nad Jeziorem Mucharskim uczyli, jak ratować życie / Policja, straż i pogotowie interweniują przy CKiF / Gdzie zabraknie prądu w nadchodzącym tygodniu?
Dodano dnia 26.08.2016, 09:14
To nie dróżniczka ponosi winę za otwarte rogatki

Policja prowadzi wyjaśnienia w sprawie zbyt późno zamkniętych rogatek na przejeździe kolejowych w Suchej Beskidzkiej. Według wstępnych ustaleń to nie dróżniczka ponosi winę za otwarte rogatki.

Jak już informowaliśmy we wtorek w Suchej Beskidzkiej doszło do niebezpiecznego zdarzenia. Gdy do przejazdu drogowo- kolejowych na ulicy Piłsudskiego zbliżał się pociąg, rogatki były otwarte.
Według ustaleń policji o godzinie 17.12 ze stacji Maków Podhalański odjechał pociąg  Intercity relacji Zakopane  – Warszawa Wschodnia. Zgodnie z procedurą fakt ten dyżurna ruchu powinna zgłosić dróżniczce w Suchej Beskidzkiej. Jednak tak się nie stało. W efekcie czego, gdy pociąg zbilżał się do przejazdu kolejowo-drogowego kategorii „A” przy ul. Piłsudskiego rogatki były otwarte. Maszynista widząc taką sytuację podał sygnał dźwiękowy tzw. „baczność”, nacisnął na hamulec i zatrzymał skład. Dróżniczka po usłyszeniu sygnału natychmiast rozpoczęła zamykanie rogatek.

Zdarzenie wyglądało bardzo groźnie, gdyż jak twierdzą świadkowie chwilę przed pociągiem przez przejazd, przejeżdżał samochód.

Postój pociągu trwał około 2 min, po czym skład odjechał w dalszą trasę zgodnie z rozkładem jazdy.

W chwili obecnej policja prowadzi śledztwo w sprawie
sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
Wyjaśnienia mają dać odpowiedź, dlaczego dyżurna ruchu z Makowa Podhalańskiego nie powiadomiła dróżniczkę w Suchej Beskidzkiej o jadącym pociągu.

Według ustaleń policji w chwili zdarzenia obie kobiety były trzeźwe.
Komentarze
Redakcja Portalu PowiatSuski24.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników.
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.
Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników.
Zaloguj się lub zarejestruj się jeśli jeszcze nie posiadasz konta.