Z OSTATNIEJ CHWILI
Nowe zasady dla kierowców od 3 września. Początkujący muszą szczególnie uważać. / 121 osób ratowanych w Tatrach. TOPR podsumował dwa tygodnie interwencji. Były nocne akcje, wypadki i dramatyczne ewakuacje! / PKP Intercity: ważny komunikat dla pasażerów przed piątkowym protestem ! / W Sidzinie powstaje nowy plac zabaw. Inwestycja za ponad 657 tys. zł. / OSP Łętownia wśród beneficjentów programu „ORLEN na straży”. / Młodzi strażacy z Toporzyska zyskają nowy sprzęt. OSP otrzymała dotację na doposażenie MDP. / Groźne znalezisko w rejonie Jeziora Mucharskiego. / Młodzi lekkoatleci SKL Sucha Beskidzka z sukcesami w Krakowie. Są złote medale! / Cała Polska kolejowa zwolni. Maszyniści reagują po śmiertelnym wypadku. / Jutro X Podbabiogórskie Zawody Ratowniczo-Gaśnicze. Na ostatniej prostej zwolniło się jedno miejsce. / OSP Naprawa zyska nowy sprzęt. Prawie 40 tys. zł na wyposażenie jednostki. / Trudne warunki, pościgi i śliska nawierzchnia. Suscy policjanci szkolili się w Moto Parku Kraków. / Dziki dają się we znaki mieszkańcom gminy Maków Podhalański. Gmina wyjaśnia. / Nowe chodniki i przejścia dla pieszych w Budzowie. Jest umowa na inwestycję.
Dodano dnia 10.09.2026, 17:47
121 osób ratowanych w Tatrach. TOPR podsumował dwa tygodnie interwencji. Były nocne akcje, wypadki i dramatyczne ewakuacje!
Mimo zakończenia wakacji Tatry nadal przyciągają tłumy turystów. Skala interwencji ratowników TOPR w ostatnich dwóch tygodniach pokazuje jednak, że popularność gór oznacza również dużą liczbę niebezpiecznych sytuacji. Od 28 sierpnia do 10 września ratownicy udzielili pomocy aż 121 osobom. Wśród przyczyn interwencji często pojawiały się urazy, odwodnienie, wyczerpanie, zabłądzenia i brak odpowiedniego wyposażenia.

121 osób potrzebowało pomocy

Jak poinformowało Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe, okres od 28 sierpnia do 10 września 2026 roku był dla ratowników bardzo pracowity. Pomocy potrzebowało łącznie 121 osób.

Interwencje obejmowały zarówno poważne wypadki, wymagające wykorzystania śmigłowca ratowniczego, jak i sytuacje, w których turyści nie byli już w stanie samodzielnie zejść z gór.

Szczególnie często powtarzały się przypadki odwodnienia, osłabienia i wyczerpania po długotrwałym wysiłku. Ratownicy pomagali również osobom z urazami kończyn, problemami kardiologicznymi, napadami drgawek czy urazami głowy.

Nie tylko wypadki. Problemem było także przygotowanie turystów

Jednym z najbardziej niepokojących elementów podsumowania TOPR są sytuacje, w których zagrożenie wynikało z braku odpowiedniego przygotowania do górskiej wędrówki.

2 września dwóch turystów utknęło po zmroku na Grzędzie Rysów. Jeden z nich skarżył się na ból kolana, a dodatkowo mężczyźni nie mieli czołówek, które pozwoliłyby im bezpiecznie kontynuować zejście.

Z Zakopanego wyruszyła po nich wyprawa złożona z 11 ratowników. Dzięki dronom udało się zlokalizować turystów na wysokości około 2320 m n.p.m. Ratownicy dostarczyli im pakiety grzewcze, koce termiczne i gorącą herbatę.

Ostatecznie po zaopatrzeniu kontuzjowanego kolana okazało się, że turyści mogą zejść z pomocą ratowników bez konieczności transportu w noszach. Akcja zakończyła się dopiero o 5:30 rano.

To jedna z tych interwencji, które pokazują, jak szybko zwykła górska wycieczka może zamienić się w wielogodzinną akcję ratunkową.

Od urazów po poważne problemy zdrowotne

Już 28 sierpnia ratownicy mieli pełne ręce roboty. Pierwsze zgłoszenie wpłynęło o godz. 7:40, a działania zakończono dopiero przed 23:00. Łącznie pomocy potrzebowało tego dnia 14 osób.

Śmigłowiec wykorzystywano m.in. do ewakuacji osób z urazami kończyn oraz dolegliwościami związanymi z wyczerpaniem, wymiotami i biegunką. Z grani Mięguszowieckich Szczytów ewakuowano również taternika z podejrzeniem hipoglikemii.

29 sierpnia interwencje dotyczyły m.in. turysty z silnym bólem kręgosłupa w rejonie schroniska nad Morskim Okiem, turysty z napadem drgawek w Dolinie Małej Łąki oraz kobiety po ukąszeniu owada w Dolinie Strążyskiej.

Dzień później z Doliny Kondratowej do szpitala przetransportowano turystkę, która po potknięciu doznała urazów głowy, ręki i nogi. Ratownicy interweniowali również w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, Dolinie Rybiego Potoku i Dolinie Jaworzynki.

Zabłądzenia i kolejne urazy

31 sierpnia pomoc była potrzebna m.in. turystom, którzy zabłądzili lub nie mieli wystarczających umiejętności do bezpiecznego pokonania wybranych fragmentów szlaków.

Jedna osoba planowała przejście znad Czarnego Stawu Gąsienicowego na przełęcz Karb, a kolejna potrzebowała ewakuacji z rejonu przełęczy Mylnej. Z górnej części Doliny Koziej śmigłowcem przetransportowano do szpitala kobietę z urazem stawu skokowego. Kolejne osoby z podobnymi urazami wymagały pomocy na drodze do Morskiego Oka.

1 września był dla ratowników zdecydowanie spokojniejszy — odnotowano dwa wypadki. Ze Zmarzłej Przełęczy śmigłowcem przetransportowano turystę z urazem kolana, a w schronisku nad Morskim Okiem pomocy udzielono kobiecie z urazem stawu skokowego.

2 września, oprócz wspomnianej nocnej akcji na Grzędzie Rysów, ratownicy pomagali m.in. turystom w rejonie Murowańca i schroniska Ornak. Doszło również do upadku z wysokości w rejonie przełęczy Karb. Mężczyzna z urazami głowy i kończyn trafił śmigłowcem do szpitala. Śmigłowiec poleciał także do Doliny Pięciu Stawów Polskich po turystkę ze złamaną nogą.

11 ratowników ruszyło po turystkę

3 września ratownicy musieli m.in. znieść w noszach turystkę, która na Czerwonej Przełęczy doznała urazu stawu skokowego. W działaniach uczestniczyło 11 ratowników.

Tego samego dnia czterech turystów zabłądziło na szlaku prowadzącym z Morskiego Oka przez Świstówkę Roztocką do Doliny Pięciu Stawów Polskich. Po ustaleniu ich położenia odnaleziono ich w dolnej części Głębokiego Żlebu i sprowadzono.

Pomocy potrzebowali także turyści z problemami kardiologicznymi oraz osoby z urazami na Hali Gąsienicowej i szlaku na Nosal.

4 września TOPR ratował dziewięć osób. Wśród interwencji znalazły się m.in. pomoc dwóm turystom z urazami głowy w Dolinie Strążyskiej, ewakuacja śmigłowcem turystki, która kilkukrotnie omdlała w rejonie przełęczy pod Kopą Kondracką, oraz pomoc kobiecie z atakiem drgawek w rejonie Iwaniackiej Przełęczy.

Na drodze do Morskiego Oka ratownicy pomagali kilku osobom. Jedna z najpoważniejszych interwencji dotyczyła mężczyzny z podejrzeniem udaru. Po udzieleniu pomocy został on przekazany załodze karetki pogotowia w rejonie Brzezin.

13 osób ratowanych jednego dnia

5 września pomocy potrzebowało 13 osób. Do zdarzeń dochodziło m.in. na Hali Gąsienicowej i w rejonie Morskiego Oka.

Po godz. 13 śmigłowiec poleciał na Kościelec, gdzie tuż pod szczytem turysta doznał urazów głowy i nogi w wyniku upadku z wysokości.

Kolejna turystka doznała urazu stawu skokowego na przełęczy Mułowej. Również w tym przypadku najszybszym sposobem dotarcia do poszkodowanej był śmigłowiec.

Po godz. 17 z Morskiego Oka zwieziono sześć osób z niepełnosprawnościami, które w wyniku przeciążenia nie były w stanie samodzielnie wrócić na Palenicę Białczańską.

6 września – szczególnie trudny dzień dla załogi śmigłowca

Niedziela, 6 września, była kolejnym bardzo wymagającym dniem. Ratownicy pomogli 13 osobom, a aż 9 z nich wymagało transportu śmigłowcem.

Interwencje prowadzono m.in. na Siwej Przełęczy, Kopie Kondrackiej, Progu Czarnego Stawu pod Rysami, Giewoncie i Zadnim Kościelcu.

Doszło również do dwóch wypadków taternickich.

W pierwszym przypadku mężczyzna wspinający się drogą WHP 100 doznał urazu stawu skokowego. Taternika wraz z partnerem ewakuowano do szpitala śmigłowcem.

Drugi wypadek miał miejsce na Mnichu, na drodze Międzymiastowej. Taternik po upadku na prowadzeniu ostatniego wyciągu doznał urazu stawu skokowego. Wraz z partnerem ukończył wspinaczkę i dotarł do schroniska nad Morskim Okiem. Następnego dnia został zwieziony samochodem TOPR do szpitala w Zakopanem.

Ostatnie działania tego dnia zakończyły się po godz. 21, kiedy z Hali Kondratowej transportowano wyczerpaną turystkę.

Odwodnienie i wyczerpanie – powtarzający się problem

7 września ratownicy wielokrotnie interweniowali w związku z odwodnieniem, osłabieniem i wyczerpaniem. Pomocy udzielano m.in. na Hali Gąsienicowej i w Dolinie Rybiego Potoku.

Przed godz. 21 z Boczania zwieziono dwoje turystów, którzy z powodu znacznego osłabienia nie byli w stanie samodzielnie zejść do Zakopanego.

Po północy pomoc otrzymała z kolei trójka turystów, którzy byli wyczerpani i nieodpowiednio wyposażeni. Czekali na ratowników na Przysłupie Miętusim.

8 września ratowano 12 osób. W większości przypadków przyczyną problemów były wyczerpanie, odwodnienie, wymioty lub urazy będące skutkiem długotrwałego wysiłku i przeciążenia.

Śmigłowiec poleciał m.in. w rejon Suchego Wierchu Kondrackiego po kobietę, która z powodu odwodnienia i wyczerpania nie była w stanie kontynuować marszu. Niecałą godzinę później z niemal tego samego rejonu ewakuowano mężczyznę skarżącego się na ból w klatce piersiowej.

Kolejne interwencje dotyczyły m.in. ataku drgawek w Dolinie Jaworzynki, wyczerpania pod wodospadem Siklawa oraz osoby potrzebującej pomocy na szlaku z Doliny Kondratowej na przełęcz pod Kopą.

Po zamknięciu kolejki śmigłowcem ewakuowano również wyczerpaną osobę z Kasprowego Wierchu. Ostatnie działania zakończono po północy.

Akcja na Rysach i kolejne poważne urazy

9 września przed godz. 9 ze szlaku z Brzezin na Halę Gąsienicową zwieziono turystę z urazem nogi.

O godz. 14 śmigłowiec wraz z ratownikami poleciał do Kotlinki Świnickiej, gdzie pomocy potrzebowała kobieta z urazem stawu skokowego.

Po godz. 17 przyszło zgłoszenie z Rysów. W dolnej części Grzędy turystka poślizgnęła się i doznała bolesnej kontuzji, zahaczając o wystający element mocowania łańcuchów. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że zdecydowano o bezpośrednim locie do szpitala w Nowym Targu.

Przed godz. 22 do ratownika dyżurnego w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zgłosił się turysta z urazem stawu skokowego. Po zaopatrzeniu zdecydowano, że zostanie przetransportowany następnego dnia.

10 września również rozpoczął się od akcji ratunkowej

Rankiem turysta z Doliny Pięciu Stawów został zwieziony quadem z dolnej stacji kolejki towarowej do Palenicy Białczańskiej.

O godz. 7:45 centrala TOPR otrzymała zgłoszenie od turystki, która podczas zejścia z Kasprowego Wierchu w kierunku przełęczy Nad Zakosy doznała kontuzji nogi i nie była w stanie kontynuować wycieczki.

Pomocy udzielił jej ratownik dyżurujący na Kasprowym Wierchu. Z Zakopanego wywieziono natomiast grupę ratowników wraz z noszami. Kobietę po zaopatrzeniu przeniesiono na Kasprowy Wierch, a następnie kolejką linową zwieziono do Kuźnic, gdzie została przekazana załodze karetki pogotowia.

Kolejne zdarzenia wymagające interwencji ratowników miały miejsce na Hali Kondratowej oraz w Dolinie Kościeliskiej.

Góry nie wybaczają braku przygotowania

Podsumowanie TOPR jest mocnym przypomnieniem, że koniec wakacji nie oznacza końca sezonu turystycznego w Tatrach. Wysoka liczba osób odwiedzających góry przekłada się na dużą liczbę interwencji.

Szczególnie zwracają uwagę powtarzające się przypadki odwodnienia, wyczerpania i osłabienia, a także sytuacje związane z zabłądzeniem czy brakiem odpowiedniego wyposażenia.

Wśród ratowanych byli zarówno turyści korzystający z łatwiejszych szlaków, jak i osoby poruszające się w trudnym, wysokogórskim terenie oraz taternicy.

121 osób w ciągu zaledwie 14 dni pokazuje, że przed wyjściem w góry warto realnie ocenić swoje możliwości, sprawdzić warunki, odpowiednio przygotować trasę i zadbać o wyposażenie. W górach nawet pozornie niewielki problem – kontuzja, odwodnienie, zmrok czy brak czołówki – może bardzo szybko doprowadzić do konieczności wezwania ratowników.


info: TOPR, foto: M.Firczyk, K.Gołąb, A.Stopka-Gadeja, T.Kamiński, Ł.Migiel / TOPR.







Komentarze
Redakcja Portalu PowiatSuski24.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników.
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.
Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników.
Zaloguj się lub zarejestruj się jeśli jeszcze nie posiadasz konta.