Sławomir Hajos - Prawo i Sprawiedliwość:
"Wybory na Węgrzech trzeba rozpatrywać w różnych kategoriach i nie da się ich tak sobie po prostu podsumować ani ocenić. Moim zdaniem, w krótkim terminie przegrana obecnej władzy to zły sygnał przede wszystkim dla samych Węgrów, a w dłuższym terminie czas pokaże, jak będzie się zachowywał nowy, młody, niedoświadczony przywódca zwycięskiej partii.
Nie twierdzę, że na Węgrzech wszystko było dobrze, bo po tak długim okresie rządów Orbana z pewnością były i są różne niedociągnięcia. Jedno jednak trzeba mu przyznać - jest jak najbardziej propaństwowcem, a naród i ojczyzna są dla niego ważne. Z tego wynikała ta - można tak to nazwać - cwaniacka postawa wobec UE i Rosji.
I choć jakiekolwiek kontakty z Putinem są dla mnie nie do przyjęcia, to jednak jego wszelkie chytre działania były tak naprawdę podyktowane interesem kraju.
Péter Magyar, jeśli będzie od razu ślepo wykonywał rozkazy z Brukseli i Berlina, to Węgrzy szybko otworzą oczy, w co się wpakowali. Czasem lepiej żyć biedniej, ale stabilnie, niż jak poddani obcych uzurpatorów.
Same wybory wygrali młodzi ludzie - dokładnie tak samo jak w Polsce w 2023 roku - traktując je jako świetną zabawę, imprezę, taką niezobowiązującą hucpę w imię - pożal się Boże - nowoczesności i europejskości, nie zdając sobie sprawy, jakie potworne zło może się za tym kryć w postaci cywilizacji śmierci i opętanych, oszalałych, zidiociałych pseudoelit europejskich, nad którymi trzyma pieczę agresywny, neobolszewicki Berlin, dążący do utworzenia jednego europejskiego państwa, czyli kolejnej Rzeszy Niemieckiej.
Trochę mi żal braci Węgrów, ale życzę im jak najlepiej. Czas pokaże, jak to będzie wyglądać."
Mirosław Sala - Konfederacja (Nowa Nadzieja)."Węgrzy zagłosowali za zmianą i to konstytucyjną! Wobec wyborów na Węgrzech można jednak przejść obojętnie i zachować zdrowy rozsądek. Viktor Orbán nie jest warty żalu, jeszcze kilka lat temu w jednej europejskiej partii z Donaldem Tuskiem uchwalali szkodliwe dla Europy przepisy. Podobnie jak Morawiecki, nie blokował tych najbardziej niszczących! Péter Magyar wywodzi się z tego samego obozu co Orbán i na wiele spraw ma podobne zdanie co były premier Węgier, więc nie wiadomo tak naprawdę, jakie będą kierunki jego polityki.
Konfederacja nie wspierała żadnej opcji w węgierskich wyborach, dlatego możemy sobie pozwolić na bezemocjonalne obserwowanie wydarzeń. Lament obozu PiS i euforia Koalicji są niezrozumiałe – jak już wcześniej mówiłem, na kierunek i efekt zmian przyjdzie nam jeszcze poczekać. Brakuje tylko, by na najbliższym posiedzeniu Sejmu Péter Magyar otrzymał owacje na stojąco od rządzącej w Polsce koalicji."
Damian Polak - Konfederacja Korony Polskiej.
"Węgry są członkiem Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku i przez lata udowadniały, że można funkcjonować w tej strukturze bez bezrefleksyjnego podporządkowania się ideologicznym i politycznym naciskom płynącym z Brukseli. W okresie rządów Viktora Orbána Węgry były jednym z nielicznych państw, które miały odwagę powiedzieć dość procesowi odbierania suwerenności państwom narodowym. Ta postawa była potrzebna i pokazała, że interes własnego narodu nie musi być podporządkowany zewnętrznym oczekiwaniom.
Nowemu premierowi Węgier składamy gratulacje, ale jednocześnie podkreślamy, że oczekiwania wobec jego rządów są jasne. Powinien on stać na straży interesu narodowego i nie ulegać presji instytucji unijnych, które coraz częściej próbują narzucać państwom członkowskim rozwiązania sprzeczne z ich wolą i tradycją. Dziś potrzeba przywództwa twardego, odpowiedzialnego i odpornego na naciski, a nie uległości wobec politycznych trendów.
Europa nie potrzebuje dziś kolejnych regulacji, zakazów i obciążeń, które uderzają w zwykłych obywateli. Potrzebuje powrotu do normalności, suwerenności i odpowiedzialności państw za własne decyzje. Życzymy narodowi węgierskiemu, aby konsekwentnie bronił swojej niezależności i nie pozwolił na jej dalsze ograniczanie pod presją instytucji unijnych.
Dziękujemy Viktorowi Orbánowi za jego dotychczasową postawę i działania, które były wyrazem odwagi w obronie własnego państwa i jego interesów."
Alan Stanaszek - Koalicja Obywatelska."W minioną niedzielę na Węgrzech mieliśmy do czynienia z prawdziwym świętem demokracji. Po 16 latach Orbanowskich, dyktatorskich, wprost mówiąc, prorosyjskich rządów Węgrzy, niesieni przez niewątpliwego przywódcę, pokazali, że siła jest w jedności. Bezsprzecznie po wyborach umocniła się już na wstępie pozycja Węgier w Unii Europejskiej, NATO czy wśród poszczególnych partnerów na arenie międzynarodowej. Myślę, że lekcję z tych wyborów powinni wziąć do siebie wszyscy, którym dobro Polski jest bliskie sercu.
Jak możemy zauważyć, prawie dwie dekady Orbana na tyle bezczelnie i jawnie dewastowały państwo, że naród wziął sprawy w swoje ręce. My zło pokonaliśmy 15 października, lecz nie możemy zapomnieć o tym, co przed nami, a są to wybory w 2027 r., gdzie znowu staniemy do walki o lepszą Polskę. Czy chcemy powrotu słusznie minionych rządów? A może chcemy dopuścić do władzy niekompetentnych, jawnie prorosyjskich i zakłamujących historię polityków, takich jak do tej pory mieli u władzy Węgrzy? Myślę, że nie, myślę też, że Węgrzy dali nam przykład, co zrobić, aby wygrać i my musimy to uczynić. Dzięki swojej determinacji zwycięzca może, od podszewki, dzięki większości konstytucyjnej, wyplewić państwo z ruskich złogów.
Chciałbym się też odnieść do tego, co dla nas oznacza wygrana Magyara, po pierwsze, zapowiada to nowe otwarcie w stosunkach bilateralnych, dzięki pierwszej wizycie nowego premiera w Polsce. Następnie odmrożenie unijnych funduszy dla Polski, które należą się nam w ramach pomocy Ukrainie, a także, co konsekwentnie nowy premier zapowiadał, to powrót z wakacji nad Balatonem byłych partyjnych uzurpatorów publicznych pieniędzy i sprawiedliwości.
Co jeszcze możemy wynieść z wczorajszego dnia, to to, że przetaczająca się brunatna fala w Europie zatrzymuje się na poszczególnych tamach stawianych przez silnych i dumnych Europejczyków.
Budapeszt, Warszawa, wspólna sprawa!”
Waldemar Pieczara - Polskie Stronnictwo Ludowe.
"Raczej wszyscy spodziewali się zwycięstwa partii „TISZA”, ale czy aż na taką znaczną skalę?
Ostatni czas konfliktów na świecie, spowodował nie tylko u Węgrów, ale również w wielu krajach Europejskich zachwianie wspólnego bezpieczeństwa. Unia Europejska zaczęła odrabiać bardzo ważną lekcję związaną właśnie z bezpieczeństwem, uważam że w końcu zdano sobie sprawę, iż należy liczyć nie na odległych sojuszników, ale właśnie na to co jest blisko, na wspólnotę Europejską. Węgry były dosyć newralgicznym punktem na mapie Unii Europejskiej, wiemy doskonale jaką politykę prowadziły dotychczasowe władze tego kraju.
Powiedzmy szczerze 12 kwietnia 2026 roku mieszkańcy Węgier dali jasno do zrozumienia, że chcą tworzyć wspólnie silną gospodarczo, demokratyczną i bezpieczną Unię Europejską."
----------------------
Opracował T. Siwiec
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.








