Jak podkreślają językoznawcy, polskie nazwy miesięcy mają wyjątkowo narodowy charakter i tylko w niewielkim stopniu uległy wpływom łaciny. Wyjątki stanowią marzec i maj, zapożyczone z tradycji rzymskiej. Pozostałe nazwy są swoistą kroniką dawnego roku opowieścią o pogodzie, roślinach i ludzkiej pracy.
Styczeń według najpopularniejszej interpretacji to miesiąc, w którym „styka się” stary rok z nowym. Inna hipoteza wiąże nazwę z mrozem i „stygnięciem” świata. W staropolszczyźnie funkcjonował też tyczeń, od „tyków” – patyków przygotowywanych zimą jako podpory dla roślin.
Luty wywodzi się od staropolskiego określenia oznaczającego coś „srogiego” i „ostrego”. Nazwa doskonale oddaje charakter tego okresu – najmocniejsze mrozy, wichury i śnieżyce. Dawniej spotykano również nazwy strąpacz (od mrozu strzępiącego drogi) czy gromnicznik, związany ze świętem Matki Boskiej Gromnicznej.
Marzec jest jedną z nielicznych nazw zapożyczonych z łaciny – pochodzi od Martius, miesiąca poświęconego rzymskiemu bogu wojny Marsowi. Równolegle funkcjonowała jednak słowiańska nazwa brzezień, nawiązująca do zieleniących się brzóz i pozyskiwania soku brzozowego.
Kwiecień swoją nazwę zawdzięcza kwitnącym roślinom i drzewom. Dawniej mówiono także łżykwiat, ponieważ pierwsze kwiaty bywały zwodniczą zapowiedzią wiosny, która mogła jeszcze ustąpić przymrozkom.
Maj, podobnie jak marzec, ma rodowód łaciński – pochodzi od imienia rzymskiej bogini Mai. W dawnej polszczyźnie używano jednak nazw trawień (czas intensywnego wzrostu traw) lub maić, czyli „stroić się”. Był to okres wypędzania bydła na pastwiska i pełnego rozkwitu przyrody.
Czerwiec zawdzięcza nazwę drobnemu owadowi, czerwcowi polskiemu, z którego pozyskiwano cenny czerwony barwnik do tkanin. Zbierano go właśnie w tym miesiącu. Nazwa nawiązuje więc do intensywnej pracy i pełni życia w przyrodzie.
Lipiec to czas kwitnienia lip, od których wzięła się jego nazwa. Okres ten kojarzył się również z początkiem żniw. Spotykano też formy lipień i lipnik, podkreślające ludowy charakter kalendarza.
Sierpień pochodzi od sierpa – podstawowego narzędzia żniw. Był to miesiąc największych zbiorów zbóż i owoców, a zarazem kulminacja rolniczych prac.
Wrzesień nawiązuje do kwitnących wrzosów, które barwią krajobraz na fioletowo. Dawniej używano także nazwy pajęcznik, odnoszącej się do nici babiego lata, oraz określeń takich jak rujan czy jesiennik.
Październik wywodzi się od paździerzy – odpadków powstających przy obróbce lnu i konopi. Był to czas kończenia prac polowych i przygotowań do zimy. W przeszłości funkcjonowały również nazwy winnik (od winobrania) czy pościernik.
Listopad to jedno z najbardziej obrazowych określeń, połączenie słów „liść” i „padać”. Nazwa wprost opisuje opadanie liści i symboliczne zamknięcie sezonu wegetacyjnego.
Grudzień pochodzi od słowa gruda, oznaczającego zamarzniętą, twardą ziemię. Oddaje surowe warunki pogodowe końca roku. Dawniej używano także nazw godnik (od świąt), jadwent (od adwentu) czy prosień, wiązanej z prośbami o pomyślność lub promieniami słońca.
Polski system nazewnictwa miesięcy, głęboko zakorzeniony w cyklach przyrody i tradycyjnych zajęciach, pozostaje ewenementem na mapie języków europejskich. Każda z nazw jest nie tylko określeniem czasu, lecz także świadectwem dawnego rytmu życia – świata, w którym kalendarz wyznaczały pogoda, praca rąk i zmieniająca się natura. Dzięki temu historia wciąż żyje w codziennym języku.
Źródło: Wikipedia
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.








