Z OSTATNIEJ CHWILI
Pijany i bez prawa jazdy spowodował kolizję w Stryszawie. Kierowca z Ukrainy zatrzymany / (Nie)bezpieczne pogranicze. Gmina Zawoja i Oravská Polhora zakończyły wspólny projekt. / Zembrzyce. Zaginął 54-letni Adam Tokarz / Stryszawa: kolizja dwóch samochodów. Wprowadzono ruch wahadłowy / Już dostępny! Zobacz wyjątkowy teledysk na 150. rocznicę urodzin Kunegundy Siwiec / Piknik charytatywny dla Kazika w Stryszawie. Strażacy z OSP Stryszawa zapraszają do wspólnego pomagania. / Wyjątkowy wieczór z muzyką organową i kameralną w Stryszawie. / Złote Gody w Jordanowie. Wyjątkowy jubileusz 14 par małżeńskich. / Sucha Beskidzka z prestiżowym wyróżnieniem za rewitalizację zamku / Uwaga kierowcy! Droga w Zawoi Zakopianiec będzie zamknięta przez dwa dni / Bezpieczniejsze i lepsze drogi w Gminie Jordanów. Umowa za 1,6 mln zł / Pijany kierowca wjechał do zalewu w Skawcach. Miał ponad 2,8 promila i cofnięte prawo jazdy / To ostatni dzień na złożenie wniosku o 800 plus. Po terminie można stracić część świadczenia / Liczyły się sekundy. Wzorowo zadziałał łańcuch przeżycia! / Pożar samochodu w centrum Makowa Podhalańskiego. / IMGW wydało ostrzeżenia II stopnia przed burzami. / „Z gliny lepimy – tradycję tworzymy”. Bezpłatne warsztaty ceramiczne dla dzieci i dorosłych w Śleszowicach / List z podziękowaniami dla policjantów z Komisariatu w Makowie Podhalańskim. / Bezpieczne Lato na Jeziorze Mucharskim na Przystani Leniówka. / Samochód wpadł do Jeziora Mucharskiego. Na miejscu pracują służby. / Jubileusz 80-lecia Szkolnego Schroniska Młodzieżowego w Sidzinie. / Piknik „Bezpieczne Wakacje 2026” już w niedzielę na Rynku w Suchej Beskidzkiej / Uroczyste otwarcie zmodernizowanej strażnicy OSP w Stryszawie / Zawody MDP w Stryszawie rozstrzygnięte. Krzeszów i Zachełmna najlepsi w powiecie / Gminny żłobek w Stryszawie oficjalnie otwarty / Sprawdź, gdzie zabraknie prądu w tym tygodniu / IMGW ostrzega! Burze drugiego stopnia dla powiatu suskiego i okolic. / MKS Halniak świętował 100-lecie. Jubileusz pełen wzruszeń, odznaczeń i sportowych emocji / MKS Halniak Maków Podhalański świętował 100-lecie. Jubileusz pełen wzruszeń, odznaczeń i sportowych emocji
Dodano dnia 10.01.2019, 09:15
Tomasz Siwiec "Tylko anioły potrafią latać"
Zauważyłem tę dziewczynkę w momencie, gdy zamierzałem spojrzeć na termometr za oknem. Nagle zabrakło mi tchu. Przez sekundę chciałem wrzeszczeć, aby weszła z powrotem do mieszkania, ale nie potrafiłem wydusić z siebie żadnego słowa...

Zresztą pewnie i tak by mnie nie posłuchała. Nie mogła mieć więcej niż cztery lata. Stała na parapecie okna, dokładnie na czwartym piętrze, i nawet z tej odległości można było dostrzec, że spogląda w dół. Była ubrana w białą sukienkę, która powiewała pod wpływem jesiennego wiatru, a zza pleców wystawały jej śnieżnobiałe skrzydła. Z mocno bijącym sercem zerwałem się do drzwi i biegnąc po schodach, modliłem się, aby nie spadła. Dziesiątki myśli przebiegały przez moją głowę. Pewnie chciała być jak anioł albo ptak. Małym dzieciom różne rzeczy przychodzą do głowy. Zastanawiałem się, gdzie są rodzice i czemu, na Boga, nikt jej nie pilnował! Zdyszany wybiegłem przed klatkę schodową i spojrzałem na czwarte piętro. Na szczęście już nikogo tam nie było.

Dzięki Bogu — jęknąłem, zastanawiając się, czy przypadkiem dziewczynka nie leżała już martwa na osiedlowym trawniku. Z trwogą podbiegłem bliżej, ale nigdzie dostrzegłem ciała. Odetchnąłem z ulgą. Musiała wejść z powrotem do pokoju. Najwidoczniej ktoś ją zauważył i wciągnął do środka. Nie mogłem tego tak zostawić. Zdenerwowany, skierowałem się do tamtego mieszkania. Dysząc jak parowóz, stanąłem przed drzwiami i zacząłem walić w nie pięścią. Po krótkiej chwili otworzyła mi zapłakana kobieta. Nic dziwnego, pomyślałem. Przed chwilą mogło dojść do tragedii. Najwidoczniej to była mama dziewczynki, która zrozumiała, że właśnie mogła ją stracić.
– Ja wszystko widziałem – zacząłem, przecierając spocone czoło.
Kobieta spojrzała na mnie lekko zdziwiona.
– Niech pani nie udaje – obruszyłem się. – Pani córka. Ubrana w białą sukienkę i sztuczne skrzydła. Widziałem, jak wchodziła na parapet, a potem… – przez chwilę nie potrafiłem złapać tchu.
Kobieta jeszcze przez moment wpatrywała się we mnie, a następnie zaprosiła do środka.
– Kiedy to się wydarzyło? – zapytała.
– No, jak to kiedy? Może dwie minuty temu. Biegłem z sąsiedniego bloku, aby ją uratować…
– Jej już nikt nie mógł uratować – przerwała mi nagle. – Robiłam, co mogłam, ale nawet medycyna była bezsilna.
– O czym pani mówi?
Dopiero teraz zauważyłem stojącą przed chwilą na parapecie dziewczynkę. Leżała przykryta w śnieżnobiałej pościeli. Miała zamknięte oczy i była bardzo blada. Tuż obok, na szafce nocnej, stała zapalona świeczka.
– Umarła przed momentem – załamał się jej głos. – Nie zdążyłam nawet zadzwonić do najbliższych. Nie mógł pan nikogo widzieć na parapecie, ponieważ od roku była sparaliżowana. Nowotwór okazał się wyjątkowo bezlitosny.
Nie wiedziałem, co powiedzieć. Poczułem się wyjątkowo paskudnie. Przeprosiłem ją za najście i skierowałem się do wyjścia. Wracając do mieszkania byłem już niemal pewny, kogo zobaczyłem na parapecie. Tym bardziej, że dziecko leżące pod białą kołdrą, nie miało na sobie żadnego stroju karnawałowego…

Tomasz Siwiec