Z OSTATNIEJ CHWILI
Majówka w Zawoi – tradycja, muzyka i aktywny wypoczynek pod Babią Górą / Maciej Talaga ze złotym medalem Pucharu Polski w Zielonej Górze / Pożar lasu w Bystrej Podhalańskiej / Dachowanie auta na DK28 / VI Zjazd Oddziału Gminnego ZOSP RP w Jordanowie. Wybrano nowe władze / Pożar mrowiska w Bystrej Podhalańskiej / „Pracownia Muzyczna” – Stowarzyszenie „Śleboda” z nowym projektem / Bystra-Sidzina z rządowym wsparciem na drogę w Bystrej Podhalańskiej / Zamkowy Jarmark Staroci w Suchej Beskidzkiej – majowa podróż w świat historii i unikatów / Biegowe święto w Krakowie. Tysiące uczestników z całego świata na starcie maratonu / Nowi policjanci dla regionu. Wzmocnienie trafi także do Suchej Beskidzkiej / Lachowice: trwa budowa tunelu. Postęp prac oceniali samorządowcy / Dotacje dla OSP z powiatu suskiego. Rozstrzygnięto konkurs „Mały ratownik / Mieszkanka Lachowic walczy z agresywnym nowotworem. Apel o pomoc dla Barbary Hulbój. / Środowiskowy Dom Samopomocy w Zawoi nominowany do ogólnopolskiej nagrody. Trwa głosowanie / Centrum Kultury i Filmu w Suchej Beskidzkiej nominowane do ogólnopolskiej nagrody. Trwa głosowanie / Ruszyła zbiórka dla rodziny tragicznie zmarłego strażaka. Druh Bogdan Ulman oddał życie jadąc na akcję / Gmina Zawoja nagrodzona za innowacje cyfrowe. „Inteligentny Asystent AI” doceniony na ogólnopolskim forum / Gmina Jordanów wspiera terapię uzależnień. Podpisano umowę / ZUS przeliczył emerytury czerwcowe. Ponad 219 tys. świadczeń objętych zmianami / VII Rajd Ppor. Jana Sałapatka w Gminie Budzów – zaproszenie dla mieszkańców i miłośników historii / Uczniowie suskiej Jedynki z wizytą w komendzie policji / Nowa umowa w Gminie Jordanów. Będą sprawniejsze remonty i naprawy / Który bohater bajki byłby najlepszym sędzią? Sąd Rejonowy w Suchej Beskidzkiej zaprasza dzieci do konkursu! / Uwaga kierowcy: planowane sprzątanie ul. Słowackiego w Jordanowie. / Ważna konferencja w Suchej Beskidzkiej. Eksperci o zagrożeniach współczesności / Uroczyste obchody 3 Maja w Jordanowie. Znamy program / 63. Tydzień Kultury Beskidzkiej – folklor znów zabrzmi w regionie! / Blisko 504 tys. zł z OLiOC dla Suchej Beskidzkiej na rozwój systemu bezpieczeństwa / 9-latka z gminy Zator uratowała dziadka. Policja wyróżniła dziewczynkę za bohaterską postawę / Ponad 226 tys. zł dla gminy Mucharz z programu Olioc. Inwestycja w bezpieczeństwo mieszkańców / Prawie 2 mln zł dla Stryszawy. Nowy sprzęt wzmacnia bezpieczeństwo mieszkańców.
Dodano dnia 08.08.2025, 10:38
Wielki Dzień Pszczół. Dlaczego musimy ratować zapylacze?

8 sierpnia obchodzimy Wielki Dzień Pszczół. To doskonała okazja by przypomnieć sobie, jak ogromną rolę pełnią te niewielkie owady w funkcjonowaniu ekosystemu i codziennym życiu człowieka. Choć najczęściej kojarzą się z miodem, ich znaczenie wykracza daleko poza pasieki. Bez zapylaczy – nie tylko pszczół miodnych, ale także trzmieli czy pszczół samotnic – nie byłoby owoców, warzyw, a także wielu roślin wykorzystywanych do produkcji pasz czy leków.


Szacuje się, że aż 80 proc. roślin uprawnych w Polsce wymaga zapylenia przez owady. I choć wiele osób kojarzy ten proces głównie z pszczołą miodną, prawda jest o wiele bardziej złożona. W naszym kraju żyje ponad 470 gatunków pszczół, a większość z nich to dzikie zapylacze – trzmiele, murarki czy pszczoły samotnice. I to właśnie one dziś najbardziej potrzebują naszej pomocy.


Więcej uli, mniej miodu

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że sytuacja pszczół w Polsce ma się dobrze – liczba pszczelarzy wzrosła niemal dwukrotnie w ostatniej dekadzie, a rodzin pszczelich przybyło o 70 proc. A jednak produkcja miodu nie rośnie proporcjonalnie, bo pszczoły, nawet te hodowlane, muszą rywalizować o pożywienie.

Gdy na jednym obszarze funkcjonuje zbyt wiele uli, zaczyna brakować kwiatów i roślin, które są źródłem nektaru i pyłku. Dla dzikich zapylaczy to wyrok. A to właśnie one odgrywają kluczową rolę w utrzymaniu bioróżnorodności. Warto pamiętać, że zapylanie to nie tylko kwestia plonów, ale cały łańcuch życia – tłumaczy Lisa Scoccimarro, liderka Akademii Ekologicznej Amest Otwock.



Miejskie łąki zamiast miejskich uli?

Moda na pszczoły dotarła do miast – pasieki powstają na dachach biurowców, a nawet hoteli. Ale nie zawsze więcej znaczy lepiej. Wysoko położone ule oznaczają dla pszczół miodnych ogromny wysiłek podczas lotów, a dla dzikich zapylaczy – jeszcze większą konkurencję o ograniczone zasoby.

Zamiast inwestować w kolejne ule, coraz więcej organizacji promuje inne rozwiązania: tworzenie łąk kwietnych, sadzenie roślin miododajnych i ograniczanie koszenia trawników. To właśnie takie działania wspierają przede wszystkim dzikie owady, których liczebność spada – podkreśla Lisa Scoccimarro.



Na ratunek zapylaczom

Bez zdecydowanych działań – nie tylko systemowych, ale też codziennych, lokalnych – możemy obudzić się w świecie, gdzie owoce są rzadkością, a przyroda traci zdolność do regeneracji. Zanikanie dzikiej przyrody, problemy z zapylaniem upraw czy malejąca różnorodność biologiczna to procesy, których tempo zaskakuje nawet naukowców i ekspertów. A przecież nie potrzeba rewolucji. Czasem wystarczy nie skosić trawnika, nie wyrwać mlecza z rabatki, by zostawić miejsce dla dzikiego życia.


Źródło: Biuro Prasowe Amest

Komentarze
Redakcja Portalu PowiatSuski24.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników.
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.
Komentowanie tylko dla zarejestrowanych i zalogowanych użytkowników.
Zaloguj się lub zarejestruj się jeśli jeszcze nie posiadasz konta.