Dodano dnia 21.09.2019, 18:03
Następny proszę! Nie ma mocnych na Tempo
W regionalnych rozgrywkach bywają mecze, które są przysłowiową wisienką na torcie. Zdarzają się i takie co nieco przypalone - strawne nadmieńmy. Trzecia z kategorii to tzw. zakalce, lecz z nimi o styczność ciężko - bynajmniej w powiecie suskim. Nikomu zapewne nie trzeba przedstawiać, do której grupy należy wrzucić mecze z udziałem Tempo Białki.
Historia pisze się na naszych oczach, bo jak inaczej nazwać wyczyny podopiecznych Krzysztofa Wądrzyka. Fakty są takie, że ostatnia domowa porażka białczan, miała miejsce ponad rok temu. Uściślijmy - 9 wrzesień, starcie z Brzeziną Osiek. Paradoksalnie, dłużej trwa seria bez wpadki Tempa w meczach wyjazdowych aniżeli domowych. Ostatnia przegrana przytrafiła się bowiem 5 maja 2018 roku - w meczu z Zatorzanką Zator. 21 maj 2017 rok – to z kolei data ostatniej porażki Tempa z Chełmkiem. Tyle z lekcji historii.

Sobotnie spotkanie w Białce, określone w zapowiedzi zostało jako co najmniej hit kolejki. Jeżeli ktokolwiek uważał inaczej, to chcielibyśmy te osoby poznać. Mecz na szczycie tabeli, pojedynek dwóch niepokonanych w tym sezonie drużyn - do innej kategorii po prostu nie dało się go zaklasyfikować. Choć w tego typu meczach, rozwaga i inteligencja to klucz, a widowiskowa gra schodzi na dalszy plan – to i tak życzyliśmy sobie spotkania, po którym trzeba będzie solidnie adrenalinę rozchodzić. Tak ze dwa razy z salonu do kuchni i z powrotem;-)

Spotkanie rozpoczęło się od ataków Tempa. Od samego początku podopieczni Krzysztofa Wądrzyka starali się narzucić własny styl gry. W 18 minucie świetnym strzałem z powietrza popisał się Michał Puzik - bramkarz instynktownie odbił piłkę, a dopadł do niej Bartłomiej Pająk. Napastnik miejscowych został sfaulowany w polu karnym i arbiter bez chwili zawahania wskazał na wapno. Do jedenastki podszedł Łukasz Rupa i choć golkiper wyczuł intencję strzelca - to mocny, precyzyjny strzał dał białczanom prowadzenie. W 28 minucie gry, w zamieszaniu pod bramką Chełmka - najlepiej odnalazł się Krzysztof Bryła, który jednak trafił najpierw w poprzeczkę, a przy dobitce bramkarz gości wyłapał piłkę. Przyjezdni najgroźniejszą sytuację stworzyli w 44 minucie, kiedy to ich napastnik ominął bramkarza miejscowych, lecz Paweł Mentel był tam gdzie być powinien, asekurując swojego kolegę. W drugiej części spotkania, gra Tempo stała się bardziej szarpana. Nie mający nic do stracenia Chełmek, chcący odwrócić losy meczu – zaczął częściej gościć na połowie białczan. Na nic jednak jego próby, bo solidna defensywa WKS-u po raz kolejny udowodniła, że sforsować ją jest niezwykle ciężko. To co najważniejsze działo się w końcówce meczu. Najpierw w 89 minucie Michał Puzik z rzutu wolnego trafił w słupek. Z kolei rozstrzygnięcie nastąpiło w doliczonym czasie gry, za sprawą dwójki zmienników. Michał Bisaga wygrał powietrzny pojedynek, do piłki dopadł Eryk Wróblewski, który w pole karne przyjezdnych wszedł jak w przysłowiowe masło. Na ogromnym luzie minął obrońców gości i ze stoickim spokojem ustalił wynik spotkania na 2:0.

Tak więc trwa niesamowita seria Tempo, które wygrywa ósme z rzędu spotkanie w lidze. Przewaga białczan nad wciąż drugim Chełmkiem wzrosła zatem do pięciu punktów. Czy ktoś będzie w stanie zatrzymać białczański walec, który zgniata wszystko co ma na swojej drodze?

Tempo Białka – KS Chełmek 2:0 (1:0)
Bramki: Rupa (19 min. – k.), Wróblewski (90+1 min.)
Skład Tempa: Koper, Ł. Balcer (Bisaga 63 min.), Mentel (C), Bryła, Gruca, Frączek, Rupa (Wróblewski 88 min.), Młynarczyk (Zawada 75 min.), M. Balcer (Ficek 75 min.), Puzik (Pena 90+2 min.), Pająk.

SK

Dodaj komentarz
Redakcja Portalu PowiatSuski24.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników.
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.
Captcha image