Dodano dnia 24.05.2015, 23:45
Relacja z niedzieli: Strzelanina Naroża. Tempo lepsze od lidera!

Tempo lepsze od lidera z Oświęcimia. Efekt nowej miotły w Juszczynie. Drużyna Naroża szalała na boisku w Budzowie. Hat-trickiem błysnął Jan Pietrusa. Grom przegrał w starciu ze Zniczem Sułkowice.

Goście mogli liczyć na przychylność sędziów. Derby w „ósmej lidze mistrzów” dla Żurawia Krzeszów. Podopieczni Jacka Kudzi pewnie pokonali Tarnawiankę mimo, że grali bez nominalnego bramkarza. Watra „skręcona” w Sidzinie. Pewna awansu „Bienia” zremisowała w Lanckoronie. Żadna tragedia, bo na tym etapie rozgrywek zawodnicy Jarosława Gąstały już nic nie muszą.


Tempo Białka – Unia Oświęcim 2:1
Bramki:
Pacyga, Młynarczyk

Tempo: Kłapyta – M. Marek, Sz. Marek, Bielarz, Raczek – Puzik, Motor (78. Owsiak), Pacyga, Kryjak (89. B. Ficek) – Goryl, Młynarczyk.

Tempo ograło lidera. Fajnie, fajnie, ale po kolei. W 25 minucie, Grzegorz Pacyga otrzymał piłkę w polu karnym i pewnym strzałem po ziemi umieścił piłkę w siatce. W kolejnych minutach ten sam zawodnik miał jeszcze dwie okazje. Najpierw przegrał pojedynek z bramkarzem, a później zamiast strzelać – dogrywał do Młynarczyka. Kwadrans po zmianie stron, Kryjak dośrodkował ze skrzydła, a nadbiegający Sebastian Młynarczyk wpakował ją do bramki. W 78 minucie, Całus wykorzystał sytuację sam na sam z Kłapytą, zmniejszając rozmiary porażki. Odpowiedź Tempa mogła być dobitna, jednak piłka po strzale Kryjaka zatrzymała się na słupku.

- Rozegraliśmy najlepszy mecz w tej rundzie. Całkowita dominacja. Dużo strzałów. Czyli tego, czego zabrakło w Wadowicach. W końcówce straciliśmy gola, zrobiło się trochę nerwowo, ale dowieźliśmy trzy punkty. Chwała chłopakom za walkę i zwycięstwo. Trzy punkty cieszą. – ocenił kierownik Tempa, Mariusz Sałaciak.

Strzelec Budzów – Naroże Juszczyn 0:5
Bramki:
Pietrusa (trzy), Sala, Tomczak

Strzelec: J. Gielata – Marek Daniel, Kąkol, Pawlica, P. Gielata (63. Patryk Burliga) - Grygiel, Gałuszka (80. D. Gielata), Biela (63. Kwaśniowski), Boczkaja – Polak (63. Trzop), P. Burliga.
Naroże: Fidelus – Ceremuga, Baziński, Gąstała – Sala, Ferek, Pietrzak, Klimasara, Chorąży – Pietrusa, Lipka.

Pierwsi natarli miejscowi. Strzał Boczkaji w ładnym stylu wybronił jednak Fidelus. Już do przerwy było 0:2. Pierwszą bramkę wypracował Tomasz Lipka, który przeprowadził rajd skrzydłem, dograł do Pietrusy, a ten dopełnił formalności. Później, Jan Pietrusa pęknie przymierzył z rzutu wolnego. Piłka wpadła po długim rogu. Trzecie trafienie było kopią pierwszego. Lipka do Pietrusy, Pietrusa do bramki. Czwarty gol był dziełem Marcina Sali, który uderzył z dystansu, a piłka po minimalnym rykoszecie zmyliła J. Gielatę i zatrzepotała w siatce. Wynik strzałem głową, po przytomnym zgraniu Lyvki, ustalił Tomczak.

- Naroże nas stłamsiło. Rywale pokazali, jak się walczy o utrzymanie. Nie podjęliśmy walki, nad czym ubolewam. Przeszliśmy obok meczu. Nie rozumiem chłopaków. Mecz o sześć punktów, niemal o życie, a my bez zaangażowania. W całym meczu stworzyliśmy jedną sytuację. – powiedział trener Strzelca, Sławomir Bączek.

Grom Grzechynia – Znicz Sułkowice 1:2
Bramka:
Piotr Surmiak

Grom: S. Krupczak – Dyrcz, Białończyk, Paweł Surmiak, Urbański (85. Bogacz) – Ł. Krupczak, Miehle (60. Pieróg), M. Surmiak, Kudzia – Czubin, Piotr Surmiak.

Grom objął prowadzenie po rzucie karnym. Piotr Surmiak pewnym strzałem pokonał bramkarza rywali. Dwa groźniejsze strzały oddawali jeszcze Łukasz Krupczak i Arkadiusz Miehle. Ten drugi to były młodzieżowy reprezentant Polski. Gościom wystarczyły dwa rzuty wolne, by odwrócić sytuację. W końcówce gospodarze mieli serię stałych fragmentów gry. Dobrych sytuacji nie wykorzystali Marcin Pieróg i Krystian Białończyk.

- Mecz na remis. Goście to dobra ekipa, z groźnymi napastnikami, starszymi, ale mającymi doświadczenie z gry na wyższych szczeblach. Szybko strzeliliśmy pierwszego gola. Piotrek wykorzystał rzut karny. Chwilę później trafiliśmy na 2:0, jednak sędzia dopatrzył się… no właśnie – czego?! Sam nie wiedział. W całym spotkaniu mieliśmy kilka dobrych sytuacji, które powinniśmy zamienić na gole. Goście wykorzystali dwa rzuty wolne. W ogóle – najbardziej zagrażali po stałych fragmentach. Szukali ich. Sędzia był młody, niedoświadczony i wielokrotnie dał się nabrać na te gierki. Co krzyknęli, to gwizdał. Drużyna aktorów. Cały mecz „sędziowali”. – ocenił trener Gromu, Stanisław Klimala.

Dąb Sidzina - Watra Zawoja 1:0
Watra:
Wolski – Basiura, Stopka, Zięba, Gałuszka – R. Warmuz, Dyrcz (60. Mika), Listwan, Hutniczak (80. Motowidło) – Wróblewski, B. Warmuz.

Całe spotkanie było dość wyrównane. Obie drużyny miały swoje sytuacje. Sporo wrzutek, strzałów z dystansu. Mecz na remis. O wyniku przesądził kontrowersyjny rzut karny. Zawodnik gospodarzy wygrał próbę nerwów z Kamilem Wolskim i trzy punkty zostały w Sidzinie.

- W okolicach 60 minuty sędzia, Jan Kołacz wskazał na „wapno”. Problem w tym, że żadnego zagrania ręką nie było, a jeśli już, to poza polem karnym. Warto dodać, że ten sędzia miał zakaz gwizdania przy okazji naszych meczów. Udowodniliśmy mu oszustwo w meczu z Jubilatem, za co dostaliśmy trzy oczka. Ta sytuacja pokazała słabość związku. Akcja z karnym, to nic innego, jak zemsta. – powiedział trener Watry, Łukasz Stopka.

Tarnawianka Tarnawa – Żuraw Krzeszów 0:2
Bramki:
Ćwiertnia (karny), Wójcik

Tarnawianka: Mazur – Stypuła, Borawski, T. Żmudka – Madej (46. D. Zawiła), P. Żmudka (80. Pacek), Bury, Durda – Stopka, Dawid Kapłoniak, M. Miś.
Żuraw: G. Kawończyk – Zawora, Talaga, Skrzypek, Nowak (87. Korczak) – M. Kawończyk (65. Madejczyk), Fidelus, Łuczak, Wajdzik – Wójcik (85. Baca), Ćwiertnia (90. Pilarczyk).

Obie bramki padły w pierwszej połowie. Wynik otworzył Ćwiertnia, który pewnym strzałem z „jedenastki” pokonał bramkarza rywali. Karny podyktowany był za zagranie ręką. Drugi gol to efekt składnej akcji. Ostatecznie Mateusz Fidelus wycofał do Wójcika, a ten trafił po długim rogu. W samej końcówce kotłowało się pod bramką gospodarzy. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, Łuczak trafił w poprzeczkę, a w sytuacji sam na sam Ćwiertnia przegrał pojedynek… ze słupkiem. Piłka minęła bramkarza, ale zatrzymała się na słupku.

- Zabrakło nam trochę determinacji. W przeszłości, jak w Janosiku – wygrywaliśmy z mocniejszymi, oddając punkty słabszym. Dzisiaj było inaczej. Nie byliśmy gorsi, zespół zagrał dobre spotkanie. – powiedział trener Tarnawianki, Mariusz Zawiła.

- Mieliśmy małe kłopoty z obsadą bramki. Co prawda, nasz etatowy bramkarz – Mateusz Mika, to również zawodnik z pola, ale nie mógł dojechać, ze względu na wczesną porę. Rolę bramkarza przejął Grzesiu Kawończyk i spisał się bez zarzutu. Mecz był trudny. Boisko nasiąknięte wodą, mało płynnej gry, duże emocje, jak to w derbach. Graliśmy konsekwentnie w tyłach i daliśmy radę strzelić dwa gole. Chwała chłopakom. – powiedział trener Żurawia, Jacek Kudzia.

Zryw Lanckorona – LKS Bieńkówka 0:0
Bienia:
Ciuś - Wojterski, Pęcek, Bobek, Klimowski – Cholewa, Mruc (46. Chromy), Sałapat, Sarna - Jończyk, Burliga.

Mecz mógł się podobać. Dużo walki, determinacji. Remis nie krzywdzi żadnej ze stron. Obie drużyny miały swoje sytuacje, chociaż to my stwarzaliśmy te dogodniejsze. Po strzałach Burligi czy Klimowskiego zabrakło jednak odrobiny szczęścia. Po przerwie, z groźniejszych sytuacji - strzał A. Sałapata zatrzymał się na poprzeczce. – podsumował trener „Bieni”, Jarosław Gąstała.

Dodaj komentarz
Redakcja Portalu PowiatSuski24.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników.
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.
Captcha image