Dodano dnia 12.04.2020, 17:28
Wiceprezes suskiego klubu: Babia Góra przetrwa (WYWIAD)
Od miesiąca świat sportu trwa w stanie zawieszenia. Koronawirus bardzo utrudnia dalsze funkcjonowanie nie tylko klubom z lig obecnych w ramówkach telewizyjnych. W obliczu kryzysu stanęły także zespoły z niższych klas rozgrywkowych. W Babiej Górze nikt nie kreśli katastroficznych scenariuszy, chociaż Tomasz Semik nie ukrywa, że ostatnie tygodnie to jedne z najpoważniejszych wyzwań w historii suskiego klubu.

Tomasz Mielczarek: W trakcie przerwy zimowej Babia Góra wybrała się na zgrupowanie, strzeliła 34 gole w ośmiu sparingach i utrzymała szeroki skład w prawie nienaruszonym stanie. Z jakimi planami przystępowałby klub do drugiej części sezonu?

Tomasz Semik: Pierwszy zespół bardzo dobrze przygotował się do rundy wiosennej. Trener tak dobrał rywali, aby przećwiczyć wiele wariantów. Z pewnością każdy musiałby traktować nas jako drużynę, z którą trzeba się liczyć. Trzecie miejsce było/jest w naszym zasięgu. Przez obecną sytuację nie wiemy co będzie dalej. Myśląc tylko o piłce, to szkoda włożonej pracy w okres przygotowawczy, ale w tej chwili nie jest to, niestety, najważniejsze.

Złe wiadomości zaczęły docierać w tygodniu poprzedzającym start rundy wiosennej. Najpierw wycofała się z ligi Arka Babice, a już następnego dnia PZPN wypuścił komunikat o zawieszeniu wszystkich klas rozgrywkowych w związku z zagrożeniem epidemiologicznym na terytorium Polski. Jaka była reakcja zarządu Babiej Góry?

- Szybko odwołaliśmy zajęcia wszystkich grup. Treningi najmłodszych zawiesiliśmy jeszcze przed oficjalnymi komunikatami. Nie wszystkim się to spodobało, ale zdrowie każdego jest najważniejsze. Niektórzy się trochę uśmiechali ironicznie, ale obecnie chyba nikomu nie jest do śmiechu. Zrezygnowaliśmy też z treningów pierwszej drużyny. Piłka musi poczekać.

Jak wygląda codzienność suskiego klubu w ostatnich dniach? Brak treningów oznacza dla zawodników przymusowy urlop od ćwiczeń? Czy trener Grzegorz Kmiecik zdecydował się zadać swojej drużynie piłkarskie „zadania domowe”?

- Tak, chłopaki mają zadania do wykonania od trenera, ale Grzegorz Kmiecik prosił, abyśmy za dużo nie ujawniali (śmiech). Nikt nie próżnuje, mimo, że sytuacja nie jest prosta. Bądźmy też realistami i jeśli uda się rozegrać jakieś mecze, to po tylu miesiącach przerwy nie oczekujmy wielkiej piłki. Nie mówię tutaj tylko w kontekście Babiej, ale właściwie o każdym zespole.

W sportowych mediach przetaczają się wyliczenia i analizy strat, jakie współczesny sport ponosi w dniach pandemii. Brakuje jednak perspektywy, która objęłaby piłkę spoza pierwszych stron gazet. W niskich ligach nie ma przecież praw telewizyjnych i wielki marek jako sponsorów. Czy da się policzyć koszty koronawirusa dla klubów z lig okręgowych?

- Kryzys mniejszy lub większy dotknie kluby na każdym poziomie rozgrywkowym. W tych niższych klasach nie ma klubu, który funkcjonowałby tylko z dotacji. Są sponsorzy mniejsi lub więksi, którzy w obecnej sytuacji oraz nadchodzącym, nieuniknionym, kryzysie niekoniecznie będą chcieli, a raczej mogli, wspierać lokalne zespoły, mając swoje problemy. Rozmawiam z wieloma działaczami z klubów od 3 ligi w dół i w wielu z nich sytuacja jest i będzie nieciekawa.

Jak mógłby wyglądać kalendarz kolejek, gdyby obecna sytuacja została opanowana w najbliższym czasie? Czy w Babiej Górze bierze się pod uwagę scenariusz, w którym sezon nie zostanie wznowiony? Po czteroletniej nieobecności w okręgówce obecne miejsce w tabeli oddaje potencjał składu?

-
Szykujemy się na różne scenariusze. Koniec sezonu po rundzie jesiennej, rozegranie rundy wiosennej w dwa miesiące również. Potencjał mamy większy od piątego miejsca, ale nie ma co narzekać. Najbardziej szkoda chłopaków i przygotowań. Ale jeszcze raz podkreślę, że w czasie pandemii nie jest to najważniejsze. Obyśmy wyszli wszyscy z tego zdrowi i mogli wkrótce cieszyć się ze zwycięstw Babiej Góry. W nadchodzącym tygodniu mają zapaść decyzje co dalej, na spotkaniu przedstawicieli Wojewódzkich Związków Piłki Nożnej. Ja przewiduję, że rozgrywek w rundzie wiosennej nie będzie, jednocześnie mając nadzieję, że się mylę.

Czy już dziś można przewidzieć, jak cała ta sytuacja wpłynie na przyszłość nie tylko Babiej Góry, ale wszystkich klubów z niższych klas rozgrywkowych, które stawią się na starcie kolejnego sezonu?

-
Tu pojawia się pytanie, czy wszystkie klubu przetrwają? Są kluby, które płacą za granie, są takie, który żyją ze sponsorów oraz takie, gdzie dotacje to główne źródło utrzymania. Na dziś chyba nikt nie wie, co będzie z dotacjami i ich rozliczaniem. Czy nie trzeba będzie zwracać środków finansowych do samorzadów. Nie wiadomo nawet jak długo potrwa obecny stan rzeczy i czy dla któregoś z klubów nie będzie to oznaczało końca egzystencji. Dla Babiej Góry na pewno nie, chociaż z pewnością musimy jeszcze raz zweryfikować swoje plany budżetowe.

Dodaj komentarz
Redakcja Portalu PowiatSuski24.pl informuje, że nie odpowiada za treść komentarzy użytkowników.
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.
Captcha image