10 lutego 1940 roku rozpoczęła się pierwsza masowa deportacja obywateli polskich w głąb Związku Sowieckiego. Była to jedna z najtragiczniejszych kart w historii XX wieku. Tego dnia sowieckie NKWD wywiozło około 140 tysięcy obywateli II Rzeczypospolitej z ziem wschodnich, zajętych po agresji ZSRR na Polskę 17 września 1939 roku.
Scenariusz deportacji był niemal zawsze taki sam. W środku nocy domy otaczali uzbrojeni funkcjonariusze. Łomotanie do drzwi kolbami karabinów, krzyki, pośpiech, przemoc, płacz kobiet i dzieci oraz ujadanie psów ten obraz powraca w niemal wszystkich wspomnieniach Sybiraków. W ciągu kilkunastu minut ludzie tracili dorobek całego życia.
Groza pierwszej deportacji była potęgowana przez ekstremalne warunki atmosferyczne. Luty 1940 roku przyniósł siarczyste mrozy, sięgające minus 40 stopni Celsjusza. Deportowanych transportowano tysiące kilometrów w bydlęcych wagonach, bez ogrzewania, jedzenia, wody i możliwości zachowania elementarnej higieny. Wielu nie przeżyło już samej drogi. Tysiące nigdy nie wróciły do ojczyzny.
Wśród zesłańców znalazły się przede wszystkim rodziny wojskowych, urzędników państwowych, leśników, kolejarzy, ziemian oraz osadników wojskowych ludzi uznanych przez władze sowieckie za „element niepewny” i wrogi nowemu porządkowi. Trafiali na „nieludzką ziemię”, do niewolniczej pracy w tajdze, stepach i obozach rozsianych po bezkresach ZSRR.
W latach 1940–1941 Sowieci przeprowadzili cztery masowe deportacje obywateli polskich. Druga, 13 kwietnia 1940 roku, objęła głównie rodziny oficerów i osób więzionych w obozach jenieckich. Trzecia, 29 czerwca 1940 roku, dotknęła tzw. bieżeńców – uchodźców spod okupacji niemieckiej. Czwarta fala wywózek, przeprowadzona w maju i czerwcu 1941 roku, skierowana była przeciwko członkom konspiracji oraz ich bliskim.
W 86. rocznicę tych wydarzeń przypominamy rozmowę z Panią Krystyną Listwan – Sybiraczką, świadkiem historii, której osobiste losy są przejmującym dowodem skali sowieckiego terroru. Jej wspomnienia to nie tylko opowieść o cierpieniu i stracie, ale także o sile przetrwania, godności i nadziei, które pozwoliły przeżyć nawet w najbardziej nieludzkich warunkach.
Dziś, gdy od tamtych wydarzeń dzielą nas dziesięciolecia, obowiązkiem kolejnych pokoleń jest zachowanie pamięci o ofiarach deportacji. Pamięci, która nie jest jedynie wspomnieniem przeszłości, lecz przestrogą i zobowiązaniem – by prawda historyczna nigdy nie została zapomniana ani zrelatywizowana.
Posłuchaj rozmowy:
Portal zaznacza sobie prawo do usuwania komentarzy, bez uprzedzenia osoby komentującej. Pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy.







